Konflikt ze wspólnikiem: kiedy spór o firmę staje się sporem o człowieka
Sylwia Sitkowska21 września 202615 min czytania

Na początku spieracie się o konkretną rzecz.
Czy zatrudnić dyrektora. Czy wejść w nowy projekt. Czy wypłacić zysk, czy zostawić pieniądze w firmie. Czy sprzedać biznes. Kto powinien odpowiadać za dany obszar.
To są normalne rozmowy ludzi, którzy razem prowadzą firmę. Trudno oczekiwać, że dwie osoby będą przez kilkanaście lat miały dokładnie takie samo zdanie na temat pieniędzy, ryzyka, ludzi czy kierunku rozwoju.
Problem pojawia się gdzie indziej.
Po jakimś czasie zamiast:
„Nie zgadzam się z tą decyzją”
pojawia się:
„Ty zawsze wszystko blokujesz”.
Zamiast:
„Chcę jeszcze raz sprawdzić te liczby”
słyszymy:
„Ty mi po prostu nie ufasz”.
I właściwie nie wiadomo już, czy nadal rozmawiamy o inwestycji, zatrudnieniu dyrektora albo sprzedaży firmy.
Bo spór o to, co zrobić, zamienił się w spór o to, jaki jesteś.
I wtedy zaczyna się robić naprawdę trudno.
Nie każdy konflikt ze wspólnikiem jest taki sam
Kiedy ktoś mówi mi: „Nie dogaduję się ze wspólnikiem”, pierwsze pytanie, jakie przychodzi mi do głowy, brzmi:
Ale o co właściwie się spieracie?
Bo pod jednym zdaniem może kryć się kilka zupełnie różnych problemów.
Możecie mieć inne zdanie na temat tego, co zrobić z firmą. Jedno chce sprzedać, drugie rozwijać. Jedno jest gotowe zainwestować kolejne pieniądze, drugie uważa, że ryzyko jest już za duże.
Możecie też zgadzać się co do celu, ale nie co do tego, jak do niego dojść.
Kto podejmuje decyzję? Kto za nią odpowiada? Dlaczego zatrudniłeś tę osobę bez rozmowy ze mną? Dlaczego ja odpowiadam za sprzedaż, skoro każdą ważniejszą decyzję i tak muszę z Tobą konsultować?
Jest jeszcze konflikt, który zaczyna dotyczyć samej relacji.
Pojawia się złość. Żal. Rozczarowanie. Poczucie lekceważenia. Brak zaufania.
Nie myślisz już:
„Nie zgadzam się z jego propozycją”.
Myślisz:
„Nie można mu ufać”.
I wreszcie pojawia się kwestia pozycji.
Kto jest ważniejszy? Kto zrobił dla firmy więcej? Kto pracuje ciężej? Czyj głos powinien mieć większe znaczenie?
To bywa szczególnie trudne w spółkach, w których formalnie wszystko jest po połowie.
Psychologia organizacji rozróżnia między innymi konflikty dotyczące zadania, procesu, relacji i statusu. Najnowsza metaanaliza opublikowana w „Journal of Applied Psychology” pokazuje, że wszystkie te rodzaje konfliktów były średnio związane z gorszym funkcjonowaniem zespołów, chociaż bardzo dużo zależało od sytuacji, w jakiej konflikt się pojawiał. [1]
Nie oznacza to oczywiście, że każda różnica zdań jest zła.
Byłoby wręcz dziwne, gdyby dwie osoby prowadzące razem firmę zawsze się ze sobą zgadzały.
Warto jednak wiedzieć, o co naprawdę się spieramy, bo różnych konfliktów nie rozwiązuje się w ten sam sposób.
Najgorzej robi się wtedy, kiedy jeden konflikt zamienia się w drugi
Wyobraź sobie prostą sytuację.
Twój wspólnik mówi:
„Nie jestem przekonany do tej inwestycji”.
Jeżeli macie dobrą relację i sobie ufacie, możesz pomyśleć:
„OK. Widzi jakieś ryzyko. Posłucham”.
Jeżeli od pół roku jesteście w konflikcie, dokładnie to samo zdanie może znaczyć dla Ciebie coś zupełnie innego.
„Znowu mnie blokuje”.
„Nie wierzy w moje kompetencje”.
„Chce pokazać, że to on tu decyduje”.
I od tej chwili przestajecie rozmawiać o inwestycji.
Do rozmowy wchodzi wszystko, co wydarzyło się wcześniej.
Badania prowadzone w zespołach najwyższego kierownictwa pokazały, że zaufanie ma znaczenie dla tego, czy konflikt dotyczący konkretnego zadania zaczyna być odbierany jako konflikt osobisty. Przy niższym poziomie zaufania łatwiej przypisujemy różnicy zdań osobiste znaczenie. [2]
To bardzo zmienia rozmowę.
Bo czym innym jest:
„Nie zgadzamy się”.
A czym innym:
„Robisz to przeciwko mnie”.
Fakt czy moja interpretacja?
To jest chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które sprawdziłabym przed trudną rozmową ze wspólnikiem.
Co naprawdę wiem?
A co dopowiedziałam?
Wspólnik nie zgodził się na zatrudnienie dyrektora.
To jest fakt.
„Nie szanuje mojego zdania”.
To już jest interpretacja.
Nie odpowiedział przez dwa dni na wiadomość.
Fakt.
„Ignoruje mnie”.
Interpretacja.
Chce skonsultować umowę z innym prawnikiem.
Fakt.
„Nie ufa mi”.
Interpretacja.
I żeby była jasność. Interpretacja może być prawdziwa.
Być może rzeczywiście Ci nie ufa. Być może rzeczywiście Cię ignoruje. Być może od dawna nie szanuje Twojego zdania.
Tylko zanim potraktujesz to jak fakt, warto to sprawdzić.
Bo kiedy konflikt trwa długo, zaczynamy zbierać dowody potwierdzające to, co już myślimy o drugiej osobie.
„No właśnie”.
„Wiedziałam”.
„Znowu zrobił dokładnie to samo”.
Znamy ten mechanizm z psychologii bardzo dobrze. Nasze wcześniejsze przekonania wpływają na to, na co zwracamy uwagę i jak interpretujemy kolejne sytuacje.
Dlatego przed rozmową ze wspólnikiem naprawdę warto zrobić sobie bardzo proste ćwiczenie.
Dwie kolumny.
Co wiem?
Co zakładam?
Czasami już samo rozdzielenie tych dwóch rzeczy bardzo dużo zmienia.
Czy konflikt może być dobry dla firmy?
Często słyszę, że konflikt jest potrzebny, bo dobry zespół powinien się ścierać.
Nie jestem przekonana do tak prostego stawiania sprawy.
Oczywiście różne perspektywy są potrzebne. Nie chciałabym prowadzić firmy z ludźmi, którzy na wszystko odpowiadają mi: „świetny pomysł”.
Jeżeli pięć osób patrzy na problem z różnych stron, jest szansa, że ktoś zauważy coś, czego nie widzą pozostali.
Ale różnica zdań i konflikt to nie jest dokładnie to samo.
Najnowsza metaanaliza dotycząca konfliktów w zespołach pokazuje, że wszystkie badane rodzaje konfliktu były średnio związane z gorszymi wynikami zespołów. Jednocześnie wyniki bardzo różniły się w zależności od kontekstu. [1]
Wcześniejsza metaanaliza dotycząca zespołów przedsiębiorczych pokazała z kolei, że szczególnie konflikt relacyjny wiązał się z gorszymi wynikami przedsięwzięć. [3]
Nie wyciągałabym z tego wniosku, że wspólnicy powinni unikać trudnych rozmów.
Wręcz przeciwnie.
Powiedziałabym raczej:
warto nauczyć się nie zgadzać, zanim różnica zdań zacznie niszczyć relację potrzebną do dalszego prowadzenia firmy.
Co się dzieje, kiedy przestajemy sobie ufać?
W 2026 roku opublikowano badanie dotyczące bezpośrednio współzałożycieli firm. Wzięło w nim udział 178 osób. Konflikt relacyjny był związany z większą chęcią odejścia ze wspólnego przedsięwzięcia, a negatywne emocje miały znaczenie w zależności między konfliktem a myślami o odejściu. [4]
Trzeba jednak uważać z interpretacją tego wyniku.
Badanie było przekrojowe i przeprowadzono je w Pakistanie. Nie możemy więc powiedzieć:
„Konflikt powoduje odejście wspólnika”.
Możemy powiedzieć, że badacze znaleźli między tymi zjawiskami związek.
I to akurat wydaje mi się bardzo ciekawe.
Bo kiedy konflikt przechodzi na poziom relacji, człowiek nie zastanawia się już tylko:
„Jak rozwiązać ten problem?”.
Zaczyna myśleć:
„Czy ja w ogóle chcę dalej z nim pracować?”.
To jest zupełnie inne pytanie.
Czasami nie chodzi o decyzję. Chodzi o to, czy mam jeszcze wpływ
Dwóch wspólników może podjąć dokładnie tę samą decyzję i zupełnie inaczej ją przeżywać.
Dlaczego?
Bo znaczenie ma nie tylko to, co zdecydowaliśmy, ale również jak do tej decyzji doszliśmy.
Badania nad sprawiedliwością procesu decyzyjnego pokazują, że możliwość przedstawienia własnego stanowiska i poczucie wpływu na proces mają znaczenie dla tego, jak ludzie oceniają samą decyzję, a także dla zaufania i późniejszego zaangażowania. [5]
Nie oznacza to, że każdy musi dostać to, czego chce.
Mogę przegrać głosowanie i nadal uważać, że zostałam wysłuchana, moje argumenty potraktowano poważnie, a decyzja została podjęta uczciwie.
Mogę też formalnie mieć 50 procent udziałów i jednocześnie przez miesiące czuć, że najważniejsze rzeczy dzieją się obok mnie.
Dlatego pytanie:
„Kto ma rację?”
często niewiele rozwiązuje.
Czasami ważniejsze jest:
„Czy sposób, w jaki podejmujemy decyzje, jest dla nas obojga do przyjęcia?”
Zrozumienie wspólnika nie oznacza przyznania mu racji
To też jest ważne.
Kiedy jesteśmy z kimś mocno skonfliktowani, zdanie:
„Spróbuj go zrozumieć”
potrafi działać jak płachta na byka.
Bo dlaczego znowu ja mam rozumieć?
Tylko że zrozumienie nie oznacza zgody.
Mogę próbować zobaczyć, jak sytuacja wygląda z Twojej strony, i nadal uważać, że podejmujesz złą decyzję.
Badania Adama Galinsky'ego i współpracowników pokazały, że przyjmowanie perspektywy drugiej strony pomagało negocjatorom znajdować rozwiązania korzystne dla obu stron i osiągać lepsze rezultaty negocjacyjne. [6]
Dlatego zamiast zastanawiać się wyłącznie:
„Czego on chce?”
spróbowałabym zapytać:
„Czego on próbuje tym stanowiskiem ochronić?”
Pieniądze?
Bezpieczeństwo?
Kontrolę?
Wpływ na firmę?
Swoją pozycję?
A potem zadałabym dokładnie to samo pytanie sobie.
Bo ja też czegoś bronię.
A jakie są moje doświadczenia?
Przez prawie 20 lat prowadzenia firm miałam siedmiu wspólników przy różnych projektach.
Z niektórymi pracuję do dziś. Z większością tych, z którymi nasze biznesowe drogi się rozeszły, rozstałam się w dobrych, czasami wręcz przyjacielskich relacjach.
Tylko w jednym przypadku konflikt wszedł w znacznie ostrzejszą fazę.
I nawet wtedy ostatecznie udało nam się porozumieć bez sądu.
Dlatego nie uważam, że zakończenie współpracy ze wspólnikiem oznacza, że źle wybraliśmy człowieka albo że wspólny biznes był błędem.
Czasami przez kilka czy kilkanaście lat można razem stworzyć coś naprawdę dobrego, a potem dojść do momentu, w którym chcemy już czegoś innego.
Zmienia się sytuacja życiowa.
Zmienia się apetyt na ryzyko.
Zmieniają się potrzeby.
Zmienia się pomysł na firmę.
Zmieniają się też ludzie.
I to jest normalne.
Nie każda relacja biznesowa musi trwać przez całe życie, żeby można było uznać ją za dobrą.
Dużo ważniejsze wydaje mi się to, jak z niej wychodzimy.
Jak rozmawiać ze wspólnikiem, kiedy konflikt już trwa?
Jeżeli macie za sobą pięć rozmów pod tytułem „musimy sobie wszystko wyjaśnić” i każda skończyła się jeszcze większą awanturą, nie robiłabym szóstej w dokładnie taki sam sposób.
Najpierw uporządkowałabym kilka rzeczy po swojej stronie.
O czym chcę dzisiaj rozmawiać?
O jednej rzeczy.
Nie o całej historii naszej współpracy.
Jeżeli dzisiaj podejmujemy decyzję dotyczącą budżetu, rozmawiamy o budżecie.
Jeżeli chcemy porozmawiać o tym, że od dwóch lat sobie nie ufamy, to umówmy się na rozmowę właśnie o tym.
Nie próbujmy rozwiązać obu tych problemów jednocześnie.
Co jest faktem, a co moją interpretacją?
Wróciłabym do dwóch kolumn.
Co wiem?
Co zakładam?
Im większe emocje, tym ważniejsze staje się to rozróżnienie.
Czego naprawdę chcę?
„Nie zgadzam się na tę inwestycję” jest stanowiskiem.
Ale co za nim stoi?
„Boję się, że stracimy płynność”.
„Nie wierzę w te prognozy”.
„Nie chcę kolejnego projektu, za który operacyjnie znowu będę odpowiadać ja”.
Dopóki jedna osoba mówi „tak”, a druga „nie”, mamy dwa rozwiązania.
Kiedy zaczynamy rozumieć, dlaczego jedna mówi „tak”, a druga „nie”, czasami pojawia się trzecie.
Czego chce druga strona?
Nie musisz się z tym zgadzać.
Spróbuj to po prostu zrozumieć.
Czasami za bardzo twardym stanowiskiem stoi zwykły lęk.
Czasami potrzeba wpływu.
Czasami pieniądze.
A czasami rzeczywiście fundamentalnie inna wizja firmy.
To też jest odpowiedź.
Jak będziemy podejmować decyzje, kiedy się nie zgadzamy?
To pytanie jest szczególnie ważne w spółkach 50/50.
Co robimy, jeśli każde z nas uważa inaczej?
Które decyzje wymagają zgody obu stron?
Które może samodzielnie podjąć jedno z nas?
Ile czasu dajemy sobie na znalezienie rozwiązania?
Kiedy zapraszamy osobę trzecią?
Co robimy, jeśli nadal nie ma zgody?
„Jakoś się dogadamy” świetnie działa do momentu, w którym przestajemy się dogadywać.
Kiedy zaprosić do rozmowy kogoś trzeciego?
Nie każdy konflikt wspólników jest problemem psychologicznym.
To bardzo ważne.
Czasami potrzebny jest mediator.
Czasami prawnik.
Czasami doradca transakcyjny.
Czasami psycholog.
A czasami potrzebni są wszyscy, tylko do różnych rzeczy.
Jeżeli spieracie się o udziały, odpowiedzialność zarządu, dostęp do dokumentów, naruszenie umowy wspólników, sprzedaż udziałów czy działanie na szkodę spółki, potrzebujecie również porady prawnej.
Psycholog nie zastąpi prawnika.
Tak samo jak prawnik nie zawsze rozwiąże to, co dzieje się między dwiema osobami.
Można mieć świetnie skonstruowaną umowę wspólników i przez dwa lata wykorzystywać każdy jej zapis do prowadzenia wojny.
Można też dojść do bardzo dobrej ugody i nadal nie być w stanie siedzieć razem przy jednym stole.
To są dwa różne problemy.
Jeśli konflikt dotyczy nie tylko konkretnej decyzji, ale również zaufania, wpływu, odpowiedzialności czy sposobu funkcjonowania we wspólnym biznesie, pomocna może być rozmowa z psychologiem biznesu, który rozumie zarówno dynamikę relacji, jak i realia prowadzenia firmy.
Nie każdą relację ze wspólnikiem trzeba ratować
Czasami najlepszym rezultatem rozmowy nie będzie:
„Naprawiliśmy wszystko i dalej razem prowadzimy firmę”.
Czasami będzie nim:
„Wiemy już, że nie chcemy dalej razem pracować i potrafimy ustalić, jak się rozstać”.
I naprawdę nie uważam, że zawsze trzeba traktować to jak porażkę.
Porażką może być również spędzenie kolejnych trzech lat w układzie, który zabiera obu stronom energię, blokuje decyzje i powoli wciąga w konflikt pracowników, zarząd, klientów, a czasami również rodziny.
Nie każdy wspólnik musi zostać przyjacielem.
Nie każda relacja biznesowa musi trwać.
Ale prawie każdą warto spróbować dobrze zakończyć.
Zanim usiądziesz do kolejnej rozmowy
Zadaj sobie kilka pytań.
O co konkretnie się spieramy?
O decyzję? Pieniądze? Zakres odpowiedzialności? Wpływ? A może już o naszą relację?
Co wiem, a co zakładam na temat intencji mojego wspólnika?
Czego próbuję ochronić swoim stanowiskiem?
Czego może próbować ochronić druga strona?
Jaka jedna decyzja naprawdę musi zostać teraz podjęta?
Na co jestem gotowa albo gotowy się zgodzić, nawet jeśli nie jest to moje idealne rozwiązanie?
I jeszcze jedno.
Czy nadal jesteśmy w stanie przeprowadzić tę rozmowę sami?
Bo czasami proszenie o pomoc nie oznacza, że konflikt zaszedł za daleko.
Czasami oznacza, że obie strony chcą zatrzymać go, zanim właśnie tam zajdzie.
Na koniec
Konflikt ze wspólnikiem jest trudny również dlatego, że bardzo rzadko dotyczy wyłącznie biznesu.
W firmę wkładamy pieniądze, czas, ambicje, poczucie bezpieczeństwa i kawał życia.
Nic więc dziwnego, że kiedy ktoś zaczyna mieć inną wizję tego, co zrobić z czymś, co przez lata budowaliśmy razem, trudno zachować całkowity dystans.
Nie chodzi o to, żeby nie mieć emocji.
Chodzi raczej o to, żeby wiedzieć, kiedy rozmawiamy o firmie, kiedy o relacji, a kiedy jedno już tak mocno pomieszało się z drugim, że sami nie potrafimy tego rozdzielić.
I chyba od tego zaczęłabym każdy poważniejszy konflikt ze wspólnikiem.
Nie od pytania:
„Kto z nas ma rację?”
Tylko:
„Co się właściwie między nami wydarzyło?”
Jeśli konflikt ze wspólnikiem zaczyna wpływać na Twoje decyzje i chcesz najpierw uporządkować własne stanowisko, możemy zająć się tym podczas konsultacji indywidualnej. Taka rozmowa nie zastępuje porady prawnej ani mediacji.
Najczęstsze pytania
Pytania i odpowiedzi
Jak rozwiązać konflikt ze wspólnikiem?
Najpierw warto ustalić, czego rzeczywiście dotyczy konflikt. Czy spieracie się o konkretną decyzję, podział odpowiedzialności, sposób zarządzania firmą, czy problem przeszedł już na poziom relacji. Następnie dobrze jest oddzielić fakty od własnych interpretacji i określić, jaka decyzja naprawdę wymaga podjęcia. Jeśli kolejne rozmowy prowadzą wyłącznie do eskalacji, warto skorzystać z pomocy osoby trzeciej.
Czy konflikt między wspólnikami oznacza, że trzeba się rozstać?
Nie. Wspólnicy mogą mieć różne zdania i nadal bardzo dobrze razem prowadzić firmę. Dużo zależy od tego, czy potrafią rozmawiać o różnicach bez przenoszenia ich na poziom osobistych ocen i czy nadal istnieje między nimi wystarczające zaufanie. Czasami jednak uporządkowane rozstanie jest lepszym rozwiązaniem niż wieloletnie trwanie w konflikcie.
Jak dogadać się ze wspólnikiem, który nie chce ustąpić?
Zamiast zastanawiać się wyłącznie, jak przekonać go do swojego rozwiązania, warto sprawdzić, dlaczego tak mocno broni swojego stanowiska. To samo warto zrobić ze sobą. Kiedy zaczynamy rozumieć interesy i obawy obu stron, czasami pojawiają się rozwiązania, których nie było widać przy prostym „tak albo nie”.
Co zrobić przy konflikcie wspólników 50/50?
W spółce 50/50 szczególnie ważne jest wcześniejsze ustalenie sposobu postępowania w przypadku braku zgody. Trzeba wiedzieć, które decyzje wymagają zgody obu stron, które może podejmować jedna osoba i co dzieje się w sytuacji trwałego impasu. Jeżeli konflikt dotyczy kwestii formalnych lub właścicielskich, warto skonsultować umowę spółki z prawnikiem.
Czy mediacja między wspólnikami ma sens?
Tak, szczególnie jeśli obie strony nadal chcą znaleźć rozwiązanie, ale samodzielne rozmowy kończą się ciągle w tym samym miejscu. Mediacja może służyć zarówno dalszej współpracy, jak i ustaleniu warunków rozstania.
Na czym opieram ten tekst
Źródła i badania
- [1] Yuan, Z., Yin, J., & Sun, J. (2026). The paradox of team conflict revisited: An updated meta-analysis of the team conflict-team performance relationships. Journal of Applied Psychology, 111(2), 195-224.
- [2] Simons, T. L., & Peterson, R. S. (2000). Task conflict and relationship conflict in top management teams: The pivotal role of intragroup trust. Journal of Applied Psychology, 85(1), 102-111.
- [3] Yoo, S., Lee, J., & Lee, Y. (2021). Entrepreneurial Team Conflict and Cohesion: Meta-structural Equation Modeling. Entrepreneurship Research Journal.
- [4] Ullah, R., & Kundi, Y. M. (2026). Tearing the dream apart: how and when task, process and relationship conflicts lead to cofounders’ entrepreneurial exit intentions. International Journal of Conflict Management, 37(2), 372-392.
- [5] Korsgaard, M. A., Schweiger, D. M., & Sapienza, H. J. (1995). Building Commitment, Attachment, and Trust in Strategic Decision-Making Teams: The Role of Procedural Justice. Academy of Management Journal.
- [6] Galinsky, A. D., Maddux, W. W., Gilin, D., & White, J. B. (2008). Why It Pays to Get Inside the Head of Your Opponent: The Differential Effects of Perspective Taking and Empathy in Negotiations. Psychological Science, 19(4), 378-384.
