Syndrom oszusta: dlaczego kompetentni ludzie nie wierzą, że są kompetentni
Sylwia Sitkowska12 maja 20266 min czytania

Dostajesz awans. Pierwsza myśl? Super. Druga? „Ciekawe, kiedy się zorientują, że przecenili moje możliwości”.
Ktoś chwali Twój projekt. Zamiast pomyśleć „dobra robota”, odpowiadasz sobie: miałam albo miałem szczęście, trafił się dobry moment, każdy by to zrobił. A kiedy coś pójdzie źle, dziwnym trafem nie ma już mowy o przypadku. To moja wina.
Zacznijmy od ważnego sprostowania
„Syndrom oszusta” zrobił w ostatnich latach zawrotną karierę w internecie. Sama wolę określenie fenomen oszusta, bo nie mówimy o jednostce chorobowej ani diagnozie psychiatrycznej. Nie ma go w klasyfikacjach ICD-11 ani DSM-5.
To raczej sposób przeżywania własnych osiągnięć.
Osiągam sukces, ale mam trudność z przypisaniem go własnym kompetencjom. Jednocześnie obawiam się, że inni odkryją, że wcale nie jestem tak dobra albo tak dobry, jak sądzą.
Paradoks polega na tym, że można mieć za sobą lata doświadczenia, sukcesy i świetne wyniki, i nadal nie czuć się wystarczająco kompetentnym. Dowody leżą na stole. Tylko nasz mózg jakoś nie chce ich przyjąć.
Dlaczego sukces nie wystarcza?
Bo sukces nie zawsze zmienia sposób, w jaki o sobie myślimy.
Jeśli głęboko noszę w sobie przekonanie „nie jestem wystarczająco dobra albo dobry”, to kolejny sukces może tego przekonania nie zmienić. Może zostać do niego dopasowany:
- „Udało mi się”.
- „Miałam dobry zespół”.
- „Trafiłam na łatwego klienta”.
- „Oni po prostu jeszcze nie wiedzą”.
I w ten sposób możemy przez lata zbierać dowody własnych kompetencji, jednocześnie nie pozwalając sobie ich uznać.
Co to kosztuje w pracy
Badania nad fenomenem oszusta w kontekście zawodowym wiążą go m.in. z lękiem przed porażką i mniej korzystnymi wynikami kariery. Analiza pracowników przeprowadzona przez Hudson i González-Gómez pokazała, że nasilenie fenomenu oszusta wiąże się z niższą satysfakcją i gorszymi wskaźnikami zawodowymi, a mechanizmem pośredniczącym bywa właśnie obawa przed błędem.
Osoba, która boi się, że zaraz zostanie „zdemaskowana”, może paradoksalnie zacząć zachowywać się ostrożniej. Nie dlatego, że brakuje jej pomysłów. Dlatego, że porażka kosztuje ją psychologicznie więcej.
W praktyce widzę to jako: nieproponowanie odważniejszej strategii, przeciąganie decyzji, nadmierne przygotowywanie się do spotkań, które innym zajmują dwadzieścia minut, i niechęć do zajmowania stanowiska, dopóki nie ma się stuprocentowej pewności.
Czy fenomen oszusta częściej dotyczy kobiet?
To ciekawa kwestia, bo przez lata otrzymywaliśmy niejednoznaczne wyniki.
Metaanaliza opublikowana w 2024 roku, obejmująca 108 badań i ponad 40 tysięcy uczestników, wykazała, że kobiety przeciętnie uzyskiwały wyższe wyniki niż mężczyźni. Różnica okazała się mała do umiarkowanej (d = 0,27), ale zaskakująco spójna: utrzymuje się od czterech dekad i nie maleje mimo zmian postaw społecznych. Autorzy porównują jej wielkość do różnic płci w samoocenie i narcyzmie.
Czyli? Nie robiłabym z tego „kobiecego problemu”.
Mężczyzna zarządzający dużą organizacją również może siedzieć wieczorem nad prezentacją i zastanawiać się: a co, jeśli jutro wszyscy zobaczą, że nie wiem, co robię?
Co z tym zrobić?
Zacznij zauważać sposób, w jaki tłumaczysz własne sukcesy i porażki.
Przez tydzień zapisuj:
- Co zrobiłam dobrze?
- Dlaczego mi się to udało?
- Jaką rolę odegrały moje kompetencje?
- Jak zinterpretowałabym dokładnie ten sam sukces, gdyby osiągnęła go osoba, którą bardzo cenię?
To ostatnie pytanie szczególnie lubię.
Bo czasami wobec innych jesteśmy niezwykle racjonalni. A wobec siebie prowadzimy proces sądowy, w którym jesteśmy jednocześnie oskarżycielem, świadkiem i sędzią.
Najczęstsze pytania
Pytania i odpowiedzi
Czy syndrom oszusta to choroba?
Nie. Fenomen oszusta nie jest jednostką chorobową ani diagnozą psychiatryczną, nie występuje w klasyfikacjach ICD-11 i DSM-5. To opis sposobu przeżywania własnych osiągnięć, który może współwystępować z lękiem, obniżonym nastrojem czy wypaleniem, ale sam w sobie nie jest zaburzeniem.
Skąd bierze się syndrom oszusta?
Zwykle z kilku rzeczy naraz: sposobu wyjaśniania sobie sukcesów i porażek, wysokich wymagań wobec siebie, lęku przed oceną oraz kontekstu, bycia jedyną osobą o danym profilu w pokoju, szybkiego awansu, zmiany roli. To nie jest wyłącznie „efekt dzieciństwa”, choć wczesne doświadczenia mogą mieć znaczenie.
Czy syndrom oszusta dotyczy częściej kobiet?
Metaanaliza z 2024 roku (108 badań, ponad 40 tysięcy osób) wykazała u kobiet przeciętnie wyższe wyniki, ale różnica była niewielka i zależała od dziedziny, regionu i narzędzia pomiaru. Narracja „to problem kobiet sukcesu” jest więc uproszczeniem.
Jak sobie radzić z syndromem oszusta w pracy?
Pierwszy krok to zauważyć własny sposób tłumaczenia sukcesów, czy przypisuję je sobie, czy okolicznościom. Pomaga notowanie konkretnych faktów i pytanie, jak oceniłabym ten sam wynik u osoby, którą cenię. Jeśli obawa przed zdemaskowaniem realnie wpływa na decyzje, warto popracować nad tym z psychologiem.
Czy z tym trzeba iść do psychologa?
Nie zawsze. Jeśli jednak przez to unikasz decyzji, odmawiasz sobie awansu, pracujesz po nocach dla poczucia bezpieczeństwa albo wyczerpuje Cię napięcie przed każdą oceną, rozmowa z psychologiem ma sens. W mojej pracy zaczynamy od jednej konsultacji indywidualnej i wspólnie decydujemy, co dalej.
Na czym opieram ten tekst
Źródła i badania
- [1] Price, P. C., Holcomb, B., Payne, M. B. (2024). Gender differences in impostor phenomenon: A meta-analytic review. Current Research in Behavioral Sciences, 7, 100155.
- [2] Hudson, S., González-Gómez, H. (2021). Can impostors thrive at work? The impostor phenomenon's role in work and career outcomes. Journal of Vocational Behavior.
- [3] Neureiter, M., Traut-Mattausch, E. (2016). An Inner Barrier to Career Development: Preconditions of the Impostor Phenomenon and Consequences for Career Development. Frontiers in Psychology.
Sukces nie zawsze daje poczucie, że jest się wystarczająco dobrym
Jeśli osiągnięcia nie zmniejszają wątpliwości, podczas konsultacji możemy przyjrzeć się temu, jak oceniasz własne kompetencje i skąd bierze się potrzeba ciągłego udowadniania swojej wartości.
