Przejdź do treści

Stawianie granic w pracy: jak być dostępnym liderem, nie będąc dostępnym bez przerwy?

Sylwia Sitkowska13 października 20268 min czytania

Sylwia Sitkowska w jasnym garniturze podczas rozmowy na scenie

„Przepraszam, że tak późno. Tylko jedno szybkie pytanie”.

Wyobraź sobie taką sytuację. Jest po dwudziestej pierwszej. Właścicielka firmy siada do kolacji i widzi tę wiadomość na telefonie.

Mogłaby odpowiedzieć rano. Wie o tym. Ale przecież zna odpowiedź. Napisanie jej zajmie mniej czasu niż zastanawianie się, czy odpisać.

Odpisuje.

Potem przychodzi: „Dzięki! A jeszcze w związku z tym…”.

Trzeba zajrzeć do pliku. W pliku jest coś, co jej się nie zgadza. Pyta drugą osobę. Ta akurat też jest przy telefonie.

Kolacja stygnie.

Następnego dnia właścicielka mówi, że ludzie nie szanują jej czasu. I być może rzeczywiście tak jest. Warto jednak zobaczyć, czego przez ostatnie miesiące mogli się nauczyć: że o dwudziestej pierwszej można dostać odpowiedź. A czasem nawet rozwiązać sprawę szybciej niż w ciągu dnia.

Tak powstają firmowe zwyczaje. Bez zebrania, regulaminu i świadomej decyzji.

Stawianie granic w pracy zaczyna się od jasnych ustaleń: kiedy jesteś dostępna, które sprawy wymagają pilnego kontaktu i kto może podjąć decyzję bez Ciebie. W roli lidera te zasady porządkują pracę całego zespołu.

„Wolę odpowiedzieć i mieć z głowy”

To zdanie brzmi rozsądnie. Czasami nawet jest rozsądne.

Szybka odpowiedź rzeczywiście potrafi zakończyć temat. Problem pojawia się wtedy, kiedy takich tematów jest kilkanaście dziennie, a każdy z nich wymaga dostępu właśnie do Ciebie.

Ktoś chce potwierdzenia. Ktoś potrzebuje Twojej opinii. Ktoś ma dwie możliwości i woli, żebyś wybrała. Każda sprawa z osobna jest mała. Razem zajmują cały dzień, kawałek wieczoru i część głowy, która miała już odpoczywać.

Zanim jednak powiemy sobie: „Muszę wreszcie nauczyć się odmawiać”, warto sprawdzić, dlaczego odpowiadamy.

Może pracownik naprawdę nie ma informacji, bez której nie ruszy dalej. Może nie dostał uprawnień do podjęcia decyzji. Może jest nowy i potrzebuje pomocy.

A może trudno nam znieść, że przez kilka godzin nie będziemy wiedzieć, co dzieje się w firmie.

To są zupełnie różne sytuacje. Nie rozwiązuje się ich jednym zdaniem o asertywności.

Czasami za natychmiastową odpowiedzią stoi odpowiedzialność. Czasami lęk. Czasami przyzwyczajenie do tego, że jesteśmy osobą, która wie, decyduje i ratuje.

Można być bardzo zmęczoną tą rolą i jednocześnie niechętnie z niej rezygnować.

Co się stanie, jeśli odpowiesz jutro?

Lubię to pytanie, bo zmusza do konkretu.

Co dokładnie się wydarzy?

Ktoś nie będzie mógł bezpiecznie wykonać swojej pracy? Firma poniesie istotną stratę? Zatrzyma się działanie, którego nie da się odłożyć?

Czy może druga osoba przez chwilę będzie niezadowolona, a Ty będziesz musiała wytrzymać świadomość, że nie pomogłaś od razu?

To rozróżnienie bywa niewygodne.

Zwłaszcza kiedy przez lata budowałaś obraz siebie jako osoby niezawodnej. Tej, do której zawsze można zadzwonić. Która odbierze między spotkaniami, odpisze z lotniska i „tylko na chwilę” otworzy komputer na urlopie.

Wtedy pierwsza nieudzielona odpowiedź może wywołać poczucie winy. Samo pojawienie się tego uczucia nie rozstrzyga jednak, czy robisz coś niewłaściwego. Warto sprawdzić, jaka potrzeba rzeczywiście stoi po drugiej stronie i jakie były Wasze ustalenia.

Czasem nikt już nie pisze, a Ty nadal czekasz

Telefon leży na stole. Nic się nie dzieje.

Sprawdzasz.

Odkładasz.

Po chwili sprawdzasz jeszcze raz.

Badaczki Larissa Barber i Alecia Santuzzi opisały zjawisko nazywane telepresją: zaabsorbowanie wiadomościami służbowymi i potrzebę szybkiego odpowiadania. W ich badaniach wiązało się ono między innymi z gorszą jakością snu oraz większym fizycznym i poznawczym wyczerpaniem. Nie oznacza to, że jeden wieczorny e-mail prowadzi do wypalenia. Znaczenie ma także presja, z którą czekamy na kolejną wiadomość. Barber i Santuzzi, 2015

Można więc siedzieć na kanapie i nadal pełnić dyżur. Taki, którego nikt oficjalnie nie ustalił i który właściwie nigdy się nie kończy.

Psychiczne odłączenie się od pracy ma znaczenie dla odpoczynku. Metaanaliza obejmująca ponad 38 tysięcy pracowników pokazała, że większa zdolność do pozostawienia spraw zawodowych po pracy wiązała się przeciętnie z mniejszym wyczerpaniem, lepszym snem i wyższym dobrostanem. To zależności, nie obietnica, że wyłączenie powiadomień naprawi przeciążoną firmę. Wendsche i Lohmann-Haislah, 2017

Jeśli jednak przez cały wieczór nasłuchujesz, czy ktoś Cię potrzebuje, warto potraktować to poważnie. Nawet gdy licznik czasu przed ekranem pokazuje zaledwie kilkanaście minut.

„Dlaczego oni z każdą rzeczą przychodzą do mnie?”

Wyobraźmy sobie inną sytuację.

Szef powtarza zespołowi, że zależy mu na samodzielności. Prosi, żeby ludzie podejmowali decyzje. Jest już zmęczony odpowiadaniem na te same pytania.

Ale gdy ktoś pisze: „Wybrać A czy B?”, odpowiedź przychodzi po minucie.

„B”.

Sprawa załatwiona.

Z punktu widzenia pracownika to całkiem wygodny sposób działania. Jest szybko, jest zgoda przełożonego, jest mniejsze poczucie osobistego ryzyka. Po co długo zastanawiać się nad wyborem, skoro można zapytać?

Nie musi to oznaczać lenistwa ani braku inicjatywy. Być może właśnie tak najłatwiej działać w tej firmie.

Szczególnie jeżeli samodzielne decyzje są później drobiazgowo poprawiane. Albo jeśli szef mówi: „Decyduj”, a następnie pyta: „Dlaczego nie skonsultowałaś tego ze mną?”.

Zanim zaczniemy ograniczać dostępność, trzeba więc sprawdzić, czy ludzie rzeczywiście mają przestrzeń do działania. Czy wiedzą, o czym mogą decydować? Czy mają informacje i kompetencje? Czy rozsądna, ale nietrafiona decyzja oznacza rozmowę i naukę, czy pretensje?

Bez tego wyciszony telefon może po prostu zostawić zespół z problemem.

O tym, dlaczego tak trudno oddać kontrolę, piszę więcej w artykule o delegowaniu zadań.

Jak stawiać granice w pracy, zanim zabraknie cierpliwości?

Łatwo wyobrazić sobie taki przebieg: przez wiele miesięcy odpowiadasz na wszystko. Potem przychodzi wyjątkowo trudny dzień. Kolejna osoba zagląda z „małym pytaniem”, a Ty wybuchasz.

„Czy naprawdę niczego nie możecie zrobić beze mnie?”

Dla Ciebie to setne przerwanie w tym tygodniu. Dla tej osoby być może pierwsze pytanie od rana.

Dlatego warto porozmawiać wcześniej, kiedy nie trzeba jeszcze walczyć z własną irytacją. Powiedzieć, co przestaje działać i jak chcecie to uporządkować.

Na przykład:

„Za dużo decyzji zatrzymuje się u mnie. Przez to Wy czekacie, a ja nie mam kiedy zająć się sprawami, które rzeczywiście wymagają mojej pracy. Ustalmy, co możecie rozstrzygać samodzielnie, a co zbieramy na nasze spotkanie”.

To otwiera rozmowę o organizacji pracy. Można wtedy dowiedzieć się czegoś, czego wcześniej nie było widać. Że zakres uprawnień jest niejasny. Że ktoś boi się popełnić błąd. Że dwie osoby dostały sprzeczne instrukcje.

Samo postanowienie „będę mniej dostępna” nie usuwa tych przeszkód.

„Pilne” potrzebuje wyjaśnienia

Dla jednej osoby pilne jest to, co zagraża bezpieczeństwu. Dla innej, sprawa, którą chciałaby zakończyć przed wyjściem z biura.

Jeśli nie porozmawiacie o tej różnicy, każde z Was będzie przekonane, że postępuje rozsądnie.

Warto ustalić kilka konkretnych sytuacji. Kiedy trzeba zadzwonić? Kto reaguje jako pierwszy? Kto zastępuje osobę niedostępną? Co może poczekać do następnego dnia pracy?

W firmie pracującej zmianowo te ustalenia będą wyglądały inaczej niż w biurze działającym od poniedziałku do piątku. Dostępność powinna wynikać z roli i uzgodnionej odpowiedzialności. Nie z tego, kto najczęściej ma telefon w ręce.

Pomaga też podanie terminu odpowiedzi.

„Teraz nie mogę tego przejrzeć. Wrócę do Ciebie dziś o czternastej”.

Albo:

„Ta decyzja jest w Twoim zakresie. Powiedz, co rekomendujesz i gdzie widzisz ryzyko”.

A czasami po prostu:

„To może poczekać do jutra. Nie musimy kończyć tego dziś wieczorem”.

Bez długiego tłumaczenia, dlaczego masz prawo skończyć pracę.

A o której Ty wysyłasz wiadomości?

To pytanie warto zadać sobie, zanim zaczniemy narzekać na kulturę ciągłej dostępności.

Jeżeli o 22.30 wysyłasz: „Mam pomysł, zerknijcie”, ktoś może odebrać to jako zadanie na teraz. Nawet jeśli dla Ciebie jest to tylko zapisanie myśli przed snem.

Można zaplanować wysyłkę na następny dzień. Można też dopisać:

„Wracamy do tego jutro, w godzinach pracy. Nie oczekuję odpowiedzi dziś”.

Tyle że później trzeba wytrzymać brak odpowiedzi.

Jeśli rano pada: „Wysłałam Wam przecież wczoraj wieczorem”, zespół szybko zrozumie, które oczekiwanie jest prawdziwe.

Zasady dostępności stają się wiarygodne w takich drobiazgach.

Nie chcemy, żeby ludzie bali się odezwać

Jest jeszcze druga strona tego tematu.

Pracownik powinien móc powiedzieć: „Popełniłem błąd”, „Nie wiem, jak to bezpiecznie zrobić” albo „Coś mi się tu nie zgadza”. Również wtedy, kiedy przełożony jest zajęty.

W badaniu 51 zespołów Amy Edmondson wykazała związek bezpieczeństwa psychologicznego z zachowaniami wspierającymi uczenie się zespołu. Chodzi o poczucie, że można zadać pytanie, ujawnić problem czy przyznać się do błędu bez obawy przed upokorzeniem. Edmondson, 1999

Dlatego przy ustalaniu granic dobrze powiedzieć wyraźnie:

„Rutynowe sprawy zbieramy na spotkanie. Jeśli pojawia się zagrożenie, poważny błąd albo sytuacja, której nie potrafisz bezpiecznie ocenić, zgłaszasz to od razu”.

I później odpowiednio na takie zgłoszenie zareagować.

Cisza w zespole może oznaczać samodzielność. Może też oznaczać, że ludzie wolą nie ryzykować rozmowy z szefem. Warto wiedzieć, z którą sytuacją mamy do czynienia.

Najtrudniejsza granica może być po Twojej stronie

Wróćmy do właścicielki firmy z początku tekstu.

Załóżmy, że porozmawiała z zespołem. Ustalili godziny kontaktu, zastępstwa i sposób zgłaszania pilnych spraw. Przez kilka wieczorów telefon milczy.

Ona jednak nadal sprawdza wiadomości.

W końcu sama pisze: „Jak tam? Wszystko w porządku?”.

To też jest możliwe. Można marzyć o chwili spokoju, a kiedy przychodzi, nie bardzo wiedzieć, co z nią zrobić.

Jeżeli przez lata Twoja obecność oznaczała rozwiązywanie problemów, brak pytań może wywołać niepokój. Czy na pewno wszystko działa? Czy czegoś nie przeoczono? Czy jeszcze jestem potrzebna?

Warto zauważyć te myśli, zanim znowu otworzymy wszystkie kanały kontaktu.

A jeśli po godzinach rzeczywiście regularnie pojawiają się sprawy wymagające Twojej interwencji, trzeba przyjrzeć się organizacji. Może brakuje ludzi. Może nikt nie ma odpowiednich uprawnień. Może firma urosła, a sposób zarządzania pozostał taki jak wtedy, gdy wszystko mieściło się w jednym pokoju.

Tego nie da się rozwiązać samą silną wolą właścicielki.

Od czego zacząć stawianie granic w zespole?

Nie trzeba od jutra zmieniać całego sposobu pracy.

Wybierz jedną sprawę, która regularnie wraca do Ciebie w nieodpowiednim momencie. Uzgodnienie grafiku. Zatwierdzenie wydatku. Pytanie klienta. Coś, co znasz już niemal na pamięć.

Sprawdź z zespołem, dlaczego nadal potrzebna jest Twoja odpowiedź. Ustalcie, kto może zdecydować, czego do tego potrzebuje i kiedy naprawdę należy Cię włączyć.

Potem daj tej osobie spróbować. Bez sprawdzania co godzinę, czy na pewno sobie radzi.

Być może dzięki temu przy następnej kolacji telefon zostanie w drugim pokoju. A Ty nie będziesz musiała wstawać, żeby upewnić się, że firma nadal istnieje.

Presja, odpowiedzialność i granice w zarządzaniu to tematy moich wystąpień dla firm i liderów. Jeśli chcesz przyjrzeć się własnemu sposobowi działania w gronie innych osób prowadzących firmy, poznaj też Mastermind dla liderów.

Na czym opieram ten tekst

Źródła i badania

  1. [1] Barber, L. K., & Santuzzi, A. M. (2015). Please respond ASAP: Workplace telepressure and employee recovery. Journal of Occupational Health Psychology, 20(2), 172-189.
  2. [2] Wendsche, J., & Lohmann-Haislah, A. (2017). A Meta-Analysis on Antecedents and Outcomes of Detachment from Work. Frontiers in Psychology, 7, 2072.
  3. [3] Edmondson, A. (1999). Psychological Safety and Learning Behavior in Work Teams. Administrative Science Quarterly, 44(2), 350-383.